A teraz “kilka” słów od autora:
„W odcinku „Czterdziestolatka” pt. „Pocztówka ze Spitzbergenu”, J. Gruza żartobliwie zaprezentował dyskusję na temat zwiększenia opadów śniegu na obszarach pustynnych. Po przeszło 40 latach, żarty z Jego serialu stały się nad wyraz aktualne – zmiany klimatu są faktem. Podczas gdy twórcy X Muzy raczą nas apokaliptycznymi filmami takimi jak „Mad Max”, „Wodny Świat” czy „Pojutrze”; naszą planetę nawiedzają katastrofy a opady śniegu zdarzają się nawet na Saharze – największej pustyni na Ziemi. A jak zmiany klimatu przebiegają na pustyni polarnej? Aby odpowiedzieć na to pytanie, udałem się na Arktykę w ramach stażu naukowego i konferencji ‘Krajobrazy polarne w warunkach zmian klimatu’. Wydarzenie zostało zorganizowane w lipcu 2019 roku w Stacji Polarnej Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu „Petuniabukta”. Organizatorami konferencji byli dr Justyna Weltrowska, prof. Grzegorz Rachlewicz, mgr Krzysztof Rymer, a sesje terenowe prowadził także dr hab. Leszek Kasprzak, prof. UAM i Dziekan Wydziału Nauk Geograficznych i Geologicznych.
Do stacji polarnej dopłynąłem z Longyearbyen, gdzie w lipcu temperatury przekraczały 10 st. C. „Petuniabukta”, która znajduje się na Spitzbergenie Środkowym i jest najbardziej na północ wysuniętą, polską stacją polarną, okazała się świetną bazą wypadową do wypraw na Ziemie Bünsowa i Dicksona.
W czasie wypraw zobaczyłem „Karkonosze sprzed ok. 12 tys. lat”. Widziałem „umierające” lodowce Bertil, Elsa i Ferdynand, odsłaniające węglowe zbocza. Pierwszy raz w życiu po takich zboczach chodziłem. Zaobserwowałem cielenie się lodowca Nordenskiölda. Zobaczyłem jak powstają nunataki i moreny. Wędrowałem po młodych, kształtujących się górach, w których bezpieczniej było postawić stopę na małej niż dużej skale, bo to właśnie ta pierwsza okazywała się bardziej stabilna. Miałem okazję zdobyć górę Piramidę i przeżyć niemałe zaskoczenie – zobaczyć stałą asekurację drogi na część szczytową za pomocą „via ferraty” z kabla elektrycznego. Odwiedziłem również inną Piramidę – dawną szwedzką, a później rosyjską osadę górniczą, natomiast obecnie atrakcję turystyczną. Kupiłem na pamiątkę „pocztówki ze Spitzbergenu”.
Podczas wędrówek poznałem arktyczną faunę i florę. Widziałem Globalny Bank Nasion. Zobaczyłem renifery i chrobotek reniferowy. Spotkałem lisy polarne. Natknąłem się na maskonura i tropy niedźwiedzi polarnych. Należy jednak pamiętać, że pobyt w stacji polarnej to nie tylko szukanie tropów białych niedźwiedzi. Czasem trzeba przeprawić się na drugą stronę fiordu pontonem, który jest w lipcu na Spitsbergenie najefektywniejszym środkiem transportu, wejść „via ferratą” z kablem elektrycznym jako asekuracją lub iść po grani, aby w końcu móc pozmywać naczynia w otoczeniu lisów polarnych, a potem zasiąść do kolacji z zacną załogą stacji polarnej, której chciałbym przy tej okazji podziękować i przekazać pozdrowienia.
Zbigniew Norbert Piepiora












